czwartek, 9 kwietnia 2015

Rozdział 3

Biegnę do parku. Kiedy już tam jestem, siadam na ławce i upijam łyk wody. Kątem oka zauważam, że po drugiej stronie ławki siada jakiś chłopak. Udaję, że grzebię w telefonie, co jakiś czas spoglądając w stronę nieznajomego. On też co chwilę zerka na mnie i uśmiecha się. W końcu nie wytrzymuję.
- Hej - uśmiecham się.
- Cześć - chłopak szeroko się uśmiecha przysuwając się nieco bliżej.
- Jak masz na imię? - pytam, odwracając się w jego stronę.
- Jestem...
~~~~

- Jestem Maciek - chłopak uśmiecha się i podaje rękę.
- Alruna - odwzajemniam gest, ściskając lekko jego rękę.
- Czemu siedzisz taka sama?
- Właściwie to przyszłam pobiegać...
- To może pobiegniesz ze mną na kawę? - chłopak podnosi brwi.
- Czemu nie. - chichoczę.
Już po chwili siedzimy w przytulnej kawiarni. Kelnerka podchodzi i zbiera zamówienie. Ja biorę caffe latte i muffina, a Maciek kawałek ciasta jabłkowego. Chwilę rozmawiamy i dowiaduję się, że Maciek jest youtuberem. Ma ksywkę Rembol, podoba mi się. Uśmiecham się do swoich myśli.
- A ty? Czym się interesujesz? - pyta Maciek wpychając kawałek ciasta do ust.
- W sumie... lubię czasem pograć na gitarze. Ale nie jestem zbyt rozrywkowa i moje życie polega głównie na jedzeniu, spaniu i oglądaniu telewizji. No i czasem biegam żeby zachować formę. - śmieję się.
- No to chyba czas to zmienić!
- No nie wiem... nie lubię głośnych imprez i tych spraw.
- Można się przyzwyczaić. No ale chyba nie odmówisz takiemu kolesiowi jak ja? - chłopak szczerzy się zadziornie. Śmieję się.
- Oczywiście przystojniaku, że Ci nie odmówię. - chichoczę.
- W takim razie... może dasz mi swój numer?
- No tak, jasne. 478 996 135 (numer wymyślony)
- Dzięki. W razie czego, będę pisał.
- Spoko.
Kończymy ''posiłek'' i wychodzimy z lokalu. Chwilę jeszcze spacerujemy, rozmawiając. Gdy żegnam się z chłopakiem, ten przytula mnie na odchodnym. Czuję ciepło w środku. Nawet przyjemnie. Odwzajemniam uścisk, po czym kieruję się w stronę mojego domu.
W budynku nie zastaję ani Blanki, ani Adama. Pewnie gdzieś wyszli. No tak, jest już 17. Otwieram komputer i sprawdzam maile. Nic nowego. Postanawiam przejrzeć facebooka, instagrama i tumblr. Na facebooku widzę nowe zaproszenie do znajomych. Może to Maciek... o nie, to ten koleś Naruciak. Ignoruję je i idę do kuchni. Biorę szklankę i nalewam sobie soku pomarańczowego. Słyszę cichy odgłos nowego powiadomienia. Wracam z napojem do komputera i przyjmuję zaproszenie od Maćka. Po chwili dostaję SMS'a.
Maciek: Robisz coś dzisiaj? 8)
Ja: Nie, a co? ^^
Maciek: Może jakiś wypad?
Ja: Czemu nie? Gdzie i kiedy? :)
Maciek: O 19 spotkajmy się w parku.
Ja: Okej, pa.
Czyli mam jeszcze dwie godziny na przyszykowanie się. Kieruję się w stronę łazienki, żeby się odświeżyć. Biorę prysznic, myję włosy i twarz. Następny cel to szafa. Wyciągam z niej komplet ubrań idalny na dzisiejszy wiczór. Jest dość ciepło. Wciągam na siebie cieliste rajstopy i bordową sukienkę.

Związuję włosy w koka na czubku głowy i zakładam naszyjnik z kształcie serca. Robię jeszcze lekki makijaż i do wyjścia zostaje mi pół godziny. Kieruję się w stronę szafy i przeczesuję ją w poszukiwaniu odpowiednich butów. Po 10 minutach szukania i przymierzania w końcu mam.

Pomimo tego, że mam jeszcze 15 minut postanawiam iść już do parku. Jestem strasznie punktualna, a nie chcę żeby Maciek na mnie czekał, to byłoby trochę... niemiłe w stosunku do niego. Chwytam małą torekbę, pakuję do niej telefon, portfel i chusteczki i zamykam dom. Zjeżdżam windą na parter i witam się z sąsiadką. Przechodzę alejkami do parku i siadam na ławce. Jest za pięć dziewiętnasta, więc szybko dodaję zdjęcie na snapchata z dopiskiem ''Spotkanie z Rembolem :3''. Wyłączam telefon i chowam go do torebki. Zagle widok zasłaniają mi czyjeś ręce.
- Kto to? - pyta głos za mną.
- Maciek?
- Ech, zgadłaś!
Chłopak odsłania mi oczy, a ja wstaję i odwracam się.
*PERSPEKTYWA REMBOLA*
Gdy Alruna się odwróciła, oczy o mało nie wyszły mi na wierzch. Jest śliczna. Ze zdumienia lekko uchylam wargi. Dziewczyna śmieje się i podchodzi do mnie.
- To gdzie chcesz mnie porwać?
- Kolega organizuję impezę, może masz ochotę?
- Ych... dużo osób będzie?
- Niee, tylko niektórzy znajomi.
- Okej, może wytrzymam. - Alruna chichocze i idzie za mną do samochodu. Otwieram jej drzwi i sam zajmuję miejsce kierowcy. Wkładam klucze do stacyjki i ruszamy. Po kilkunastu minutach jesteśmy na miejscu. Naszym oczom ukazuje się wielka willa Jaśka. Dziewczyna zakrywa usta w geście zdumienia. Śmieję się i wychodzę z pojazdu. Otwieram Alrunie drzwi i kierujemy się w stronę domu. Naciskam guzik i po chwili drzwi otwiera nam Jaś we własnej osobie. Na widok dziewczyny ubranej w sukienkę gwiżdże.
- Niezłą masz dziewczynę Maciuś!
- Jesteśmy tylko przyjaciółmi. - wtrąca Alruna z uśmiechem.
- Oczywiście... - Jasiek patrzy na nas śmiesznym wzrokiem unosząc brwi.
- Dobra, wpuszczaj koleś. - śmieję się.
Jasiek odsuwa się i wpuszcza nas do środka. Po wejściu uderza w nas głośna muzyka i zapach alkoholu. Alruna wzdycha.
*PERSPEKTYWA ALRUNY*
Gdy wchodzę do budynku uderza we mnie zapach alkoholu. O nie, tylko nie to. Wzdycham, a Maciek patrzy na mnie.
- Coś się stało?
- Niee, nic, tylko nie wiedziałam, że będzie alkohol.
- No wiesz, co to za impreza bez alkoholu!
Kierujemy się w stronę foteli z boku salonu i siadamy. Maciek przerywa chwilową ciszę.
- Chcesz się czegoś napić?
- Wystarczy woda. - uśmiecham się sztucznie.
Rembol wstaje i kieruje się w stronę kuchni. Nagle czuję, że muszę iść do toalety. Wstaję, aby poszukać łazienki. Zaglądam do kilku pokoi, jednak nadal nie widzę tego, czego szukam. Zamykając drzwi kolejnego pomieszczenia, wpadam na kogoś. Odwracam się, aby sprawdzić kto to. Jednak ktoś z tyłu chwyta mnie za talię, uniemożliwiając mi manewr. Usiłuję zdjąć ręce przeciwnika ze swoich bioder, ale to nie skutkuje. Zaczynam oddychać szybciej. Od faceta za mną czuję silny zapach wódki. Nagle do moich ust przykłada wilgotną szmatkę, a ja widzę już tylko ciemność.
~~~~~~~~
*PERSPEKTYWA ADAMA*
Otworzyłem oczy i mrugając włączyłem telefon. Na wyświetlaczu widoczna była godzina 4:57. Czemu obudziłem się tak wcześnie? Odwracam się na drugi bok i próbuję zasnąć. Mogłem się tego spodziewać, nie dam rady już zapaść w sen. Odrzuciłem na bok kołdrę i powoli zwlekłem się z łóżka. Poszedłem do łazieki w celu wzięcia prysznicu. Szybko opłukałem się zimną wodą, żeby się rozbudzić. Wytarłem się ręcznikiem i wróciłem do pokoju. Przebrałem się z ''piżamy'' w codzienne ciuchy: biała koszulka, czarne jeansy i granatowa bluza. Postanowiłem, że to dobra pora, żeby pobiegać, bo dawno tego nie robiłem. Zabrałem butelkę wody, ubrałem czarne Adidasy i chwyciłem telefon. Wyszedłem za drzwi i zamknąłem dom. Ruszyłem dobrze znaną mi ścieżką, przez park, a potem przez opuszczone blokowisko. Przebiegając przez park postanowiłem wstąpić do sklepu po rogalika, ponieważ zgłodniałem i nie chciało mi się wracać do domu. Po zjedzeniu mini-posiłku pobiegłem w stronę opuszczonych bloków. Przebiegając obok jednego z budynków, usłyszałem stłumiony krzyk. Skądś znałem ten głos. Pokierowałem się za dźwiękiem. To co tam zobaczyłem, było po prostu nie do opisania.~


~*~
Witajcie! Już dzisiaj rozdział 3, więc czytajcie :3
Z tej okazji mam 3 sprawy c:
1.
Wprowadzam zasadę CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Proszę was o to bardzo serdecznie, możecie zostawić nawet kropkę wpierdolkę, ale chcę wiedzieć, czy to czytacie!
2.
Dziękuję Wam za prawie 100 wyświetleń! Mam nadzeję, że dobijemy więcej 8)
3.
Jeśli macie jakiekolwiek uwagi w sprawie ortografii, czegokolwiek, piszcie o tym w komentarzu!
I jeśli chcecie, możecie podawać też linki do swoich ff, chętnie poczytam :3

TO TYLE, PA <3

3 komentarze: