środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział 2



Opadam na fotel i chwytam pilot od telewizora. Przyciskiem włączam urządzenie i latam po kanałach. Do pokoju wchodzi Blanka i siada na sofę po drugiej stronie stolika.    
- Mam numer Adama! - zachwyca się przyjaciółka
- Ych, super. 
- O jeny co ty do niego masz! - dziewczyna wstaje i zakłada ręce
- Wyjaśnijmy jedno. To, że ty go lubisz,  nie znaczy, że ja też muszę. Okej? 
Okej, oglądam u niego tylko gameplay'e z Life is Strange, ale bez jaj, nie lubię go.
- Nieważne! Dzisiaj przychodzi tutaj, więc możesz sobie coś zorganizować, ja nie będę nic odwoływać! - Blanka wychodzi i trzaska drzwiami. Właściwie... nie obchodzi mnie to, ostatnio często tak wybucha. Dalej przeglądam programy w poszukiwaniu czegokolwiek. Po dwugodzinnym wgapaniu się w ogłupiające seriale słyszę dzwonek do drzwi. Pierwszy. Drugi. Blanka chyba nie chce się ruszać więc wstaję i kieruję się w stronę drzwi wejściowych. Gdy otwieram drzwi moim oczom ukazuje się ten typek. O boże, tylko nie on. Na moją twarz wchodzi grymas, a on cicho się śmieje.
- No i co się lejesz?
- Słodko wyglądasz. - nadal się śmieje.
- Ech, nieważne. Ty pewnie do Blanki, bo do mnie Cię nie wpuszczę. Zawołam ją.
Zostawiam Adama przed drzwiami i idę do pokoju przyjaciółki. Lekko uchylam drzwi i rzucam:
- Adam przyszedł do Ciebie. 
Wracam do salonu, chwytając przy tym kubełek lodów z zamrażarki. Wyciągam telefon i siadam. Biorę słuchawki ze stolika i rozplątuję supełki.

*PERSPEKTYWA ADAMA*
Dzwonię do drzwi. Nic. Ale przecież umówiłem się dzisiaj z Blanką. Naciskam dzwonek jeszcze raz. Słyszę kroki i otwiera mi Alruna ubrana tylko z długą koszulkę. Chyba. Na mój widok nie jest specjalnie zadowolona. Śmieję się z jej wyrazu twarzy, chociaż wygląda słodko. 
- No i co się lejesz?
- Słodko wyglądasz. - szczerzę się.
- Ech, nieważne. Ty pewnie do Blanki, bo do mnie Cię nie wpuszczę. Zawołam ją.
Dziewczyna zostawia mnie przed drzwiami i woła swoją przyjaciółkę. Blanka szybko przybiega do drzwi i zaprasza mnie do środka. Ściągam buty i wchodzę do ich domu. Alruna znika za jakimiś drzwiami z kubełkiem lodów. Kieruję się za Blanką do jej pokoju. Przytulnie tu. Ma białe ściany, lampki i zdjęcia na ścianach. Ciekawe jak wygląda pokój Alruny. Siadam na pufie w kolorze beżowym i uśmiecham się. Blanka robi to samo, siadając na łóżku.
- Jesteś głodny? - pyta po chwili.
- Jakbyś mogła przynieść mi sok i może jakieś... chipsy? - uśmiecham się.
Dziewczyna wychodzi i przez chwilę nie wraca. Nagle drzwi pokoju otwierają się z impetem i do pokoju wbija Alruna z słuchawkami.
- Blani, rozplącze.. yy, sora. - dziwczyna wydaje się zdziwiona, ale nie oblewa się rumieńcem - Gdzie Blanka? - pyta.
- Poszła do kuchni. Ale jeśli chodzi o słuchawki mogę ci pomóc. - uśmiecham się. 
Alruna jest bardzo ładna. Wysoka, szczupła. Wprawdzie nie blondynka z niebieskimi włosami, ([*]) ale ma swoją osobliwą urodę. Nawet te sińce pod oczami ją upiększają. Widać, że dziewczyna jest odważna i nie wstydzi się niczego. Już za pierwszym razem ją polubiłem, ale chyba nie mamy szan na relacje bliższe niż widywanie się. Przynajmniej Alruna je do tego ogranicza.
- Okej, masz. - dziewczyna rzuca mi słuchawki i siada na łóżku. Tymczasem wraca Blanka z chipsami i sokiem. Na widok swojej przyjaciółki chyba nie jest zadowolona, może się pokłóciły. Po chwili zastanowienia siada jednak na łóżku w pewnej odległości. Kontynuuję rozplątywanie wielkiego supła. Dziewczyny wymieniają jakieś spojrzenia, to pewnie babskie sprawy. Śmieję się pod nosem. Oddaję rozplątane słuchawki i dziewczyna wychodzi z pokoju. Szkoda.

*PERSPEKTYWA ALRUNY*
Wychodzę z pokoju zostawiając Adama i Blankę samą. Postanawiam wyjść na spacer. Szybko wciągam na siebie bluzę i buty, zakładam okulaty przeciwsłoneczne i chwytam butelkę wody. Zamykam drzwi od domu nakładam słuchawki na uszy i ruszam znajomą mi ścieżką. Biegnę do parku. Kiedy już tam jestem, siadam na ławce i upijam łyk wody. Kątem oka zauważam, że po drugiej stronie ławki siada jakiś chłopak. Udaję, że grzebię w telefonie, co jakiś czas spoglądając w stronę nieznajomego. On też co chwilę zerka na mnie i uśmiecha się. W końcu nie wytrzymuję.
- Hej - uśmiecham się.
- Cześć - chłopak szeroko się uśmiecha przysuwając się nieco bliżej.
- Jak masz na imię? - pytam, odwracając się w jego stronę.
- Jestem...




~*~
Na prawdę przepraszam, że rozdział taki krótki, ale chciałam się wyrobić. Mam ostatnio dużo nauki, sprawdziany i wiecie. Następny będzie dłuższy, obiecuję! :*

2 komentarze:

  1. Wow *-*
    Mega fajnie piszesz mordo!
    Kiedy next?
    Mam nadzieje że szybko bo mi się nudzi...
    /Grubas

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudnie pulpecie, czytam kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń