Strony

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 1

*3 tygodnie później* 
 - Al, wstawaj!- Krzyczy głos z dołu. To Blanka. 
 - Już idę! - odkrzykuję Al to moje przezwisko. Zwlekam się z łóżka i wciskam na swoje nogi kapcie. Po wypadku już wszystko w porządku. Blanka ma tylko złamaną rękę, ja zresztą też. Jednak gorzej było z chłopakiem, który prowadził drugi samochód. Jego stan jest zły, ale stabilny. Podobno dostał krwotoku wewnętrznego. Słyszałam jednak, że lekarzom udało się go zatamować, gdyż wszystko przebiegało sprawnie. Dziś z Blanką idziemy go zobaczyć. W końcu to po części nasza wina, my też uczestniczyłyśmy w wypadku. Z przemyśleń wyrywa mnie dźwięk otwierania drzwi.
- Kurde, Al. Ile mam czekać ze śniadaniem? - irytuje się Blanka.
- Ej luzik, zamyśliłam się. Już idę. - poczłapałam za moją współlokatorką do kuchni. Za progiem otulił mnie piękny zapach świeżo smażonych naleśników. Szybko zajęłam miejsce i zabrałam swoją porcję.
- O boże, jakie to dobre. - wybełkotałam z ustami napchanymi słodkimi placuszkami.
- Już się tak nie rozpływaj - zachichotała moja przyjaciółka, zajmując swoje miejsce przy stole.
- Dzisiaj jedziemy do tego chłopaka, pamiętasz?
- Ta, pójdę się wyszykować. Jak zjesz też się ogarnij, bo nie wyglądasz najlepiej. - powiedziała dziewczyna i wyszła.
- Yhy. - odburknęłam kończąc ostatniego naleśnika. Wrzuciłam talerz do zmywarki i ruszyłam w stronę pokoju. Otworzyłam szafę w poszukiwaniu jakichkolwiek ciuchów na dzisiejszy dzień. Jest ciepło, więc wybrałam zwykłe szorty i koronkową bluzkę. Przebrałam się, potem w łazience umyłam zęby, twarz i zrobiłam sobie makijaż. Gdy byłam gotowa, zawołałam moją przyjaciółkę, chwyciłam telefon i wyszłyśmy. Złapałyśmy najbliższy autobus do szpitala, skasowałyśmy bilety i zajęłyśmy miejsca. Wsunęłam słuchawki na uszy i oparłam się łokciem o szybę. Gdy w głowie szumiała mi piosenka Something Good od Alt-J, czułam się jak Max, główna bohaterka gry Life is Strange. Uwielbiam tą grę i mogłabym grać w nią godzinami. Czasem oglądam filmiki z tej gry i szczególnie zaciekawiła mnie seria chłopaka z kanału Naruciak. Blanka ciągle o nim gada i zachwyca się jaki to on nie jest. 


<Perspektywa Adama>
Już od kilku tygodni leżę. Tylko to. Nawet nie pozwalają mi usiąść. Denerwuje mnie już to, czuję się taki zależny. Jest późny ranek. Strasznie boli mnie głowa. Słyszę otwieranie drzwi i do sali wchodzi matka. W ciszy siada przy łóżku. Po chwili jednak odzywa się.
- Przyszły do Ciebie dwie dziewczyny. Wpuścić je? - mówi cichym głosem.
- Niech wejdą. 
Do pokoju szpitalnego wchodzą dwie dziewczyny. Może to jakieś fanki? Robi mi się ciepło na sercu. 
- Zostawię Was samych - uśmiecha się matka i wychodzi. Dziewczyny niepewnie przysuwają sobie stołki po czym siadają przede mną. Jedna z nich, jak wydaje mi się, wyższa, przerywa panującą tu ciszę.
- Jak się czujesz?
- Od kilku dni boli mnie głowa, ale wszystko okej. - uśmiecham się. - Kim jesteście?
- Och, no tak - ta druga śmieje się, mówiąc - Jestem Blanka, a to Alruna. - wskazuje palcem na wyższą od siebie koleżankę. Wydaje się, że chce jeszcze coś powiedzieć, jednak przerywa jej Alruna.
- Ten wypadek to nasza wina. To my byłyśmy w drugim samochodzie. - dziewczyna patrzy mi głęboko w oczy i poważnieje. 
- Nie, to na pewno nie wasza wina. W końcu ja też byłem w samochodzie. 
- Może to i tak... ale skoro znasz już nas, może teraz ty się przedstawisz? - Alruna chcichocze, choć nadal próbuje być poważna.
- Nie znacie mnie? - dziwię się.
Dziewczyny robią dziwne miny i spoglądają na siebie.

<Perspektywa Alruny>
- Nie znacie mnie? - chłopak robi wielkie oczy. 
Razem z Blanką robimy dziwne miny i spoglądamy na siebie. Nagle dostrzegam błysk w oku Blanki.
- Nie wierzę! Przecież to Naruciak! - wyrywa się przyjaciółka. 
- Ten koleś o którym mi opowiadasz godzinami? - mrużę oczy i skanuję chłopaka leżącego na łóżku. Szczerze, trochę go przypomina. Ale nie poznałabym go spotykając go na ulicy. 
- Nie koleś, Adam to mega facet! - oburza się Blanka, zapominając o Adamie leżącym kilka metrów od niej. Koleś chrząka i Blanka oblewa się rumieńcem. O boże. Pewnie teraz będzie się mizdrzyć do tego gościa, a ja nie zniosę jego obecności. Sprowadzam gołąbki na ziemię.
- Miło było cię poznać i te sprawy, fajnie, że dobrze się czujesz i jesteś sławny, ale musimy iść. - ciągnę przyjaciółkę na rękę i kieruję się w stronę wyjścia. Blanka jeszcze macha do Adama, a koleś szczerzy się do niej. Jezu, to okropne. Już sama świadomość, że przed chwilą jeszcze uśmiechałam się do tego typka, przyprawia mnie o mdłości. O nie, nie ma szans na jakiekolwiek relacje między nami.~
  
Tak więc mamy 1 rozdział! Dodałam go dzisiaj, ponieważ chciałam Was trochę bardziej wprowadzić w moje opowiadanie. Czekam na komentarze i oceny! :3
~Kari

1 komentarz: